Odszedł Największy Polak w naszej historii i jedna z najważniejszych Osobistości w dziejach świata. Pod względem zaś oddziaływania na ludzkość - NAJWAŻNIEJSZA. Dzięki geniuszowi ludzkiemu - i słowa te podkreślam, bo inaczej popadłbym w bałwochwalstwo - Jan Paweł II miał przynajmniej jedną cechę Boską - dzięki telewizji był wszechobecny, widoczny wszędzie RÓWNOCZEŚNIE - nie tylko na ziemi, ale również w części wszechświata, ponieważ i astronauci mieli telewizory. Przyszły papież przysłużyłby się światu - i sobie - gdyby po wyborze, podjął natychmiast decyzję o proklamowaniu Jana Pawła II Świętym. W ten sposób, tylko by potwierdził to, co mniej więcej dwa miliardy ludzi już teraz czuje. A także, paradoksalnie, potwierdziłby słowa Lenina, że ,,idea, która opanowuje masy, staje się siłą materialną". I zniweczyłby, też paradoksalnie, pytanie Stalina, ,,ile dywizji ma papież ?". Śmierć Jana Pawła II spowodowała napływ takiej masy informacji, że znaczenie niektórych z nich nie zostało dostatecznie uwypuklone w mediach. Na przykład nie wiadomo, dlaczego kardynał Joseph Ratzinger, który stał się osobistością pierwszoplanową w okresie przed, w czasie i po odejściu Jana.
Pawła II, wybrał tak apokaliptyczny obraz Kościoła w czasie Drogi Krzyżowej, przy Stacji Dziewiątej. W ,,Rozważaniu" Ratzinger mówił:
,,Ileż razy celebrujemy jedynie samych siebie, nie zdając sobie nawet sprawy z Niego! (Chrystusa). Ileż razy Jego Słowo jest przeinaczane i nadużywane! Jak niewiele wiary jest w wielu teoriach, ile pustych słów! Ile jest brudu w Kościele właśnie wśród tych, którzy w kapłaństwie powinni należeć całkowicie do Niego! Ile pychy, ile samowystarczalności! Jak mało szanujemy sakrament pojednania, w którym czeka On na nas, aby podnieść się z naszych upadków. To wszystko obecne jest w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjęcie Jego Ciała i Jego Krwi jest niewątpliwie największym bólem Odkupiciela, tym, co przeszywa Jego serce. Nie pozostaje nam nic innego, jak z samej głębi serca skierować do Niego wołanie: , Kyrie, eleison - Panie, ratuj nas'. (por. Mt. 8, 25)"
„Brudne szaty Kościoła”
Tę samą tematykę, a nawet te same słowa, znajdujemy w „Modlitwie” Ratzingera wciąż przy Stacji Dziewiątej. „Panie – mówi kardynał – Kościół Twój zdaje się tonącą łodzią, do której ze wszystkich stron wdziera się woda. Także na Twoim polu pszenicy widzimy więcej kąkolu niż pszenicy. Tak brudne szaty i oblicze Kościoła napawają nas lękiem. Ale to my sami je brudzimy! My sami zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich naszych wielkich słowach i naszych wielkich gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w nim samym Adam upada wciąż na nowo. Nasz upadek pociąga i Ciebie na ziemię, a Szatan śmieje się z tego, albowiem ma nadzieję, że nie zdołasz się już podnieść z tego upadku; spodziewa się, że Ty, pociągnięty do upadku swojego Kościoła, pozostaniesz na wieki pokonany.
Podniosłeś się, zmartwychwstałeś i możesz podnieść nas także. Ocal i uświęć Twój Kościół. Ocal i uświęć nas wszystkich”.
Słowa te wypowiada nie zwykły kardynał, ale najważniejszy (choć formalnie wszyscy kardynałowie są równi) – prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Ponieważ w „Rozważaniu” mówi się o „zdradzie uczniów”, o „niegodnym przyjęciu Jego Ciała i Jego Krwi”,
można przypuszczać, że tekst odnosi się do dalekiej przeszłości. Zwłaszcza, że skrót w nawiasie – Mt. 8, 25 – jest powołaniem się na Ewangelię św. Mateusza, rozdział 8, wiersz 25. Ale już „Modlitwa” Ratzingera takiego, ani podobnego, odniesienia nie ma. Dotyczy więc teraźniejszości. Ponadto Ratzinger wygłasza te katastroficzne opinie jeszcze wówczas, kiedy Jan Paweł II żyje, bo w Wielki Piątek, 25 marca. Owszem, można w tych opiniach doszukiwać się samokrytyki Ratzingera, bo miał on bardzo wiele do powiedzenia w Kościele jako prefekt swej kongregacji od 1981 roku. Ale można też widzieć w tym ukrytą krytykę pod adresem Jana Pawła II.
Jan Paweł II poprawia Ratzingera
Są co najmniej dwa dowody wątpliwego zachowania Ratzingera wobec Jana Pawła II. Oto pierwszy. 5 września 2000 roku, a więc w okresie szczególnie ważnym bo przed końcem drugiego Tysiąclecia, Ratzinger przedstawia opinii dokument pt. „O wyjątkowości i uniwersalności Jezusa Chrystusa i Kościoła w drodze do zbawienia”. W dokumencie tym Ratzinger odchodzi od koncepcji, że inne kościoły mogą być „siostrami” Kościoła rzymsko-katolickiego, natomiast głosi, że prawdziwe zbawieni dać może wyłącznie Kościół Rzymski. Równocześnie Ratzinger występuje przeciwko „fałszywej tolerancji”. Wywołuje to zdecydowane protesty innych kościołów a także sprzeciw ze strony katolickich biskupów i kardynałów. Wobec tego Jan Paweł II, 1 października 2000 roku, zmienia ton dokumentu Ratzingera, zastrzegając prawo Kościoła tylko do „prawdy w Chrystusie”, a nie do „prawdy wszelkiej”. („Der Fischer Weltalmanach 2002”, Frankfurt nad Menem, 2002).
Ten sam „Fischer Weltalmanach”, ale za rok 2003, stwierdza: „Ze względu na niepewny stan zdrowia papieża wynikający z zapalenia stawów i choroby Parkinsona, zaczęto wprowadzać do dyskusji sprawę Jego wcześniejszej rezygnacji. Sprawę tę poruszali także dostojnicy katoliccy jak prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Joseph Ratzinger, i kardynał z Hondurasu, Oscar Rodriguez Madariagader. Jednakże na swe 82 urodziny w maju 2002, Jan Paweł II oświadczył, że w żadnym razie ustąpić nie zamierza”.
Powstaje pytanie, co chciał osiągnąć Ratzinger przez swoje wypowiedzi o „brudzie” Kościoła i o „tonącej łodzi, do której ze wszystkich stron wdziera się woda” ? Czy nie było to spowodowane myślą o konklawe ? Czy nie miało zasiać sugestii, że tylko on, Ratzinger, byłby zdolny wyprowadzić Kościół z katastrofy, w której się znajduje ? Nota bene, Kościół, przy wszystkich swoich trudnościach, nie jest obecnie jakąś zagładą zagrożony. Raczej wzmocnił się tą ogromną falą miłości wobec Jana Pawła II, która ujawniła się w końcowych dniach Jego życia i po Jego odejściu. Jaką więc grę Ratzinger prowadzi ?
Kardynał Marian Jaworski
W chwili gdy piszę te słowa, konklawe zapowiada się niezmiernie ciekawie. Biorą w nim udział czterej polscy kardynałowie, którzy nie skończyli jeszcze 80 lat: prymas Józef Glemp; metropolita krakowski, Franciszek Macharski; pracujący w Kurii Rzymskiej Zenon Grocholewski; i metropolita lwowski obrządku łacińskiego, Marian Jaworski. O tym ostatnim, Polska „jak długa i szeroka”, nie wie prawie nic. Tymczasem amerykański watykanista, John L. Allen jr., w swej książce pt. „Konklawe – Strategie, uczestnicy i przebieg wyborów następnego papieża” (Studio Emka, Warszawa, 2004), pisze: „Prawdopodobnie spośród wszystkich kandydatów, ten 75-letni prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego jest najbliższym przyjacielem papieża. Tylko on zatrzymuje się w apartamentach papieskich, gdy przybywa do Rzymu. Był duszpasterzem w Polsce podobnie jak Jan Paweł II. Pewnego razu miał zastąpić Wojtyłę i gdy jechał pociągiem w umówione miejsce, zdarzył się wypadek. Jaworski stracił w nim lewą rękę – najwyraźniej papież ciągle o tym pamięta. Obecnie jest na Ukrainie głową społeczności katolickiej obrządku łacińskiego, złożonej głównie z Polaków. Wiele osób uważa go za wpływowego papieskiego zausznika, za którego
pośrednictwem można dotrzeć do Jana Pawła II”. (w tej relacji trzeba niestety zmienić czas na przeszły). (D.c.n.)