Artur z Sędziszowa Małopolskiego
Nie każda Mała jest mała.

21 kwietnia roku 2009 w miejscowości Mała koło Ropczyc (woj. podkarpackie), jak co roku, odbył się wielki zjazd motocyklistów chcących wspólnie z opatrznością Bożą rozpocząć sezon motocyklowy 2009.  Według obserwatorów tego typu imprez ten zlot został określony jako drugi po Częstochowej, gdzie pod murami Jasnej Góry też zgromadziły się tysiące pasjonatów dwóch kółek.
Gospodarzem imprezy jest ks. Roman Jurczak posiadający ksywę „Wuju”. Niezwykły duchowny i człowiek mający to coś, dzięki czemu był w stanie przyciągnąć do siebie tysiące ludzi na motocyklach, społeczność często kontrowersyjną w oczach społeczeństwa.
Bywałem w Małej wielokrotnie, ale takiej liczby maszyn i motocyklistów jeszcze nie widziałem.  W poprzednie lata gromadziliśmy się wokół zabytkowego kościoła, który w chwili obecnej przechodzi gruntowna renowację. Tym razem opanowaliśmy stadion, pobliskie place i drogę dojazdową. Pogodę mieliśmy piękną. Z pobliskiego wzgórza z wyniosłego postumentu spoglądała na nas postać Chrystusa Króla zbudowanego na wzór tego, jaki postawiony jest w Rio de Janeiro.

Imponujący był widok motocykli parkujących wśród przyozdobionych grobowców cmentarnych. Dla niektórych to może widok gorszący, dla innych czas refleksji, ostrzeżenie, że lepiej tu zaparkować niż zostać na wieki.
Wyobraźnia podsuwała nam obrazy z czasów świetności polskiego oręża, literatura sienkiewiczowska, czasy hetmana i króla Sobieskiego: wspaniałe konie, wojownicy dosiadający je w lśniących zbrojach i przyłbicach. Czasy się zmieniły – wojownicy dosiedli potężne mechaniczne rumaki i zamienili zbroje na skórę. Był to widok fascynujący i godzien podziwu.
Nasze spotkanie zaczęło się już od wczesnych godzin porannych, po przemówieniach powitalnych uczestniczyliśmy w uroczystej Mszy Świętej, na której odbyły się zaślubiny pary motocyklistów, modliliśmy się za dusze poległych i o to, by  każdy z nas zaliczył tyle samo wyjazdów, co powrotów do domu. Ołtarz przyozdobiony dwoma motocyklami dodatkowo podkreślał charakter uroczystości.
Po mszy rozpoczęła się cześć artystyczna i oczywiście wielkie żarcie. Wspaniała grochówka przygotowana przez miejscowe gospodynie palce lizać, kiełbaski na gorąco i swojskie wypieki kół gospodyń z pobliskich miejscowości – pycha. Do tego napoje: kawa, herbata i woda (piwo w domu po powrocie). Organizacja imprezy na wysokim poziomie i przede wszystkim bezpiecznie. Po posiłku w wielkiej paradzie pojechaliśmy w krótką trasę do ośrodka wypoczynkowego nad zalewem w Kamionce. Tam nastąpiło rozwiązanie zlotu i powrót do domu.
Kolejne nasze spotkanie tym razem kończące sezon 2009 zaplanowane zostało na dzień 4 października. Mam nadzieję że mnie tam  nie zabraknie.
Informacja dla tych wszystkich, którzy byliby zainteresowani tematem odsyłam do śledzenia strony internetowej i forum pod adresem: www.moto-friends-mala.pl
Tu zdobędziecie więcej informacji i dużo zdjęć w galerii.
Serdecznie zapraszam i pozdrawiam Artur z Sędziszowa Małopolskiego.