OSTATNIE CHWILE…
Lech i Maria Kaczyńscy
Lotnisko Siewiernyj - Smoleńsk, 10 kwietnia 2010
© Liliana Osses Adams
Kalifornia, 12 kwietnia 2010
…Ludzie z twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie i nie znajdują w nich tego, czego szukają. A tymczasem, to czego szukają może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie wody.
Lecz oczy są ślepe. Szukać należy sercem...
Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę
On: - Popatrz Mario. Już świta. Niedługo będziemy lądować.
Za chwilę zadzwonię do brata.
Ona: - Usiądź teraz przy mnie. Poprawię ci jeszcze krawat.
Musisz zapiąć pasy.
On: - Dziękuję Ci Mario. To doniosła chwila.
Stąd niedaleko do Katynia. Trzymajmy się mocno za ręce.

I odtąd już będą zawsze razem.
Tak zapewne być musiało. I tak się przeto stało...

Rozpostarte skrzydła Tupolewa
w biało-czerwonych kolorach z szachownicą na ogonie –
Z przechylonym lewym skrzydłem, bezlitośnie ścinając korony drzew
samolot prezydencki  podchodził do  lądowania.
Rozległ się złowieszczy huk
Rozbłysła olbrzymia łuna ognia
Zakończył się podniebny rejs
Zagubiony w porannej mgle.
Polska krew zrosiła stratowaną ziemię.

I stało się niewyobrażalne: Nagle wzeszło słońce.
I ci, którzy tu zginęli przylecieli za wcześnie tego ranka
by złożyc spóźniony o lat siedemdziesiąt hołd ofiarom Katynia.

Słońce zachodzi niczym okryta krwią purpurowa kula spadająca za horyzont.
Zmrok zapada. W Miłosierdziu Bożym nadzieja.
Nazajutrz o świcie z martwych powstawanie...
[powrót]