Czerwiec to miesiąc świętego Władysława a jednocześnie miesiąc węgierskiej Polonii. Ten wielki, waleczny i pobożny król węgierski połączył kiedyś nasze narody. I nie unią personalną, czyli urzędowo, oficjalnie, lecz oddaniem i wdzięcznością dla Polski, za to, co zrobiła dla niego i jego ojca. Władysław urodził się w Polsce /w Krakowie / i tam mieszkał do 16 roku życia, dlatego też – jak pisał nasz Gall Aninim – pod względem obyczajów i sposobu życia niejako stał się Polakiem. Na tron węgierski osobiście wprowadził go król Bolesław Śmiały. Natomiast gdy król polski po straceniu biskupa Stanisława musiał uciekać z Polski, schronienia udzielił mu właśnie król Władysław, nie zważając na klątwę obciążającą polskiego króla.
A dzisiaj, ponad IX wieków później, oba nasze narody znowu obok siebie, na wspólnej drodze. Nie do Europy – jak często zwykło się mówić – a jedynie do Wspólnoty Europejskiej. Wszak od tylu wieków my: Polacy i Węgrzy tworzyliśmy historię, historię naszego kontynentu i jego kulturę.