Kiedy byłem małym chłopcem, dorastającym w okresie szalejącego, najgłębszego komunizmu w Polsce, uslyszalem od rodziny następującą przepowiednię: „Polska będzie wolna wtedy, gdy Polak zostanie papieżem, a Chińczyk napoi konia wodą z Wisły". W tamtych czasach, gdy niezmiennie następcami Świętego Piotra byli Włosi, nie do pomyślenia było, by jeden z naszych Rodaków został powołany na najwyższe stanowisko Kościoła Katolickiego.Ale my Polacy wierzymy w cuda, a cuda się zdarzają. Polska była szczęśliwa, gdy Karol Wojtyła został ogłoszony papieżem i przyjął imię Jana Pawła II, dzierżąc tron Piotrowy przez przeszło 26 lat.
Kiedy od nas odszedł zgasło światło nad światłami. Był człowiekiem o nadzwyczajnej odwadze, charyzmie i humanitaryzmie. Wyraźnie pokazał, począwszy od dnia, w którym został Papieżem, że zamierzał być kimś więcej, niż tylko zwyczajną, ceremonialną postacią. Powiedział: „Myślę, że Bóg stworzył mnie, abym został Papieżem, który uczyni coś dla świata". I tak właśnie się stało. W zeświecczonym, materialistycznym świecie, który zapominał o Bogu, On wzniecił ducha świata i stał na straży moralności, zapobiegając zniszczeniu przez diabelskie moce naszych wartości i motywacji do życia.
Przez wielu katolików i nie-katolików, Jego homilie były często przyjmowane jako szorstkie i archaiczne. To Papież, potępiajacy wszystkie formy sztucznej kontroli urodzin, traktując je jako „poważny grzech, który obraża Boga", widzacy w aborcji nasiona „nowego holokaustu", nazywający homoseksualizm „wewnętrznym moralnym diabłem". To również Papież, który był przeciwny małżeństwom księży, i który nie widzial kobiety w roli kaplana.
Był również Papieżem, który głosił kazania przeciwko wojnie w Zatoce Perskiej, który potępiał handel bronią i karę śmierci, który ubolewał nad "rynkiem bałwochwalstwa" i kwestionował drapieżną naturę globalnego kapitalizmu, który przemówił na rzecz praw człowieka i pomógł osłabić władzę dyktatorów, począwszy od Chile i Haiti, aż po Filipiny. Najbardziej niezapomniane jest to, że podróże naszego polskiego Papieża do Ojczystej Ziemi pomogły znieść komunizm. Miał poważny wkład w upadek komunistycznej kontroli nad Europą Wschodnią.
Ci, którzy potępiali Ojca Świętego, jako reakcjonistę zapominają, że zrobił On więcej, niż którykolwiek z papieży , ustosunkowując się do przeszłości. Przeprosił w imieniu Kościoła za wspieranie handlu niewolnikami, prześladowania Galileusza i wiele innych spraw. Nawet zabronił polskiemu Kościołowi aktywnie uczestniczyć w politycznych wyborach po wydarzeniach mających miejsce podczas wyborów prezydenckich w 1990 roku.
Usiłował naszkicować linię pomiędzy starym, despotycznym Kościołem z przeszłości i nowoczesnym, różnorodnym Kościołem dzisiejszych czasów.
Tym wszystkicm, którzy kiedykolwiek krytykowali naszego Papieża chciałbym przypomnieć słowa byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, T. Roosevelta:
"Nie liczy się sędzia, ani człowiek, który wskazuje, gdzie silny mężczyzna popełnia błędy, ani
wskazujący, w ktorym miejscu jego czyny mogłyby być lepsze. Należy obdarzyć zaufaniem człowieka , który dążąc do obranego celu ma twarz pokrytą kurzem , potem i krwią, który bohatersko dąży do celu, często błądząc, który doświadcza wielkiego entuzjazmu i poświęca siebie dla godnej sprawy, który zna smak zwycięstwa i smak porażki.
Czlowiek taki nigdy nie znajdzie się wśród chłodnych, bojaźliwych dusz, które nie zaznały
ani zwyciestwa, ani porażki.”
Dla mnie powyższa wypowiedź najlepiej odzwierciedla życie i pracę naszego Papieża, który nawet w obliczu śmierci był wierny swym homiliom. Jego wołanie skierowane do Polaków: „nie traćcie waszego ducha" ma wieczne znaczenie i będzie nas prowadzić w stronę przyszłości, da nam siłę do kontynuowania walki o wolną Polskę, której obraz nosimy w sercach. Dla nas Polaków, nasz Papież odszedł do Nieba, nie umarł.
Wraz z opłakiwaniem odejścia jednego z najznakomitszych synów polskiej ziemi cieszmy się dziedzictwem, które nam pozostawił. Przykłady Jego miłosierdzia i współczucia powinny zjednoczyć Polaków w celu odbudowania Polski opartej na duchu i moralności.
Jan Paweł II uczył nas takich wartości.
Kiedy podczas pogrzebu Wielkiego Papieża zaczną bić wszystkie dzwony kościelne pamietajmy o jednej z myśli przewodnich pielgrzymki Ojca Świętego do Polski w 2002 roku: