KPT. WALDEMAR SOSIŃSKI ,, KOŚCIUSZKO", PILOT Z DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ, BOHATER BATTLE OF ENGLAND, KAWALER VIRTUTI MILITARI PO 65 LATACH TUŁACZKI WRACA DO KRAJU.
tekst i zdjęcia: Jan Kwieciński, Kalisz 1 września 2005
Waldka poznałem w 1967 roku, gdy po rocznym pobycie w Paryżu osiadłem w Los Angeles, California. Waldek już tam był, spotkałem go którejś niedzieli przed polskim kościołem. Nienagannie ubrany pan z czerwoną chustą w butonierce, wysiadł z białego Cadillaca i prężnym wojskowym krokiem wszedł do kościoła. Jakże bardzo różnił się od tłumu polonusów. Powiedział mi tylko że nazywają go tu "Kościuszko" i że w czasie wojny był w Anglii pilotem. Niewiele mnie to obchodziło bo wojny nie pamiętałem, a w Los Angeles przebywało wówczas wielu polskich oficerów, którzy tu po wojnie przybyli z Anglii aby nie wpaść w Polsce w łapy SB czy informacji. Po kilku latach stało się tak, że zamieszkałem z Waldkiem w jednym domu. Poznałem wówczas drogi jego wojennej tułaczki.
Po kilku latach stało się tak, że zamieszkałem z Waldkiem w jednym domu. Poznałem wówczas drogi jego wojennej tułaczki. Urodzony w małej wiosce na obrzeżach Krosna, w dzieciństwie pasał krowy w przydrożnych rowach. Od dzieciństwa interesowało go latanie. Skończył kursy szybowcowe. W 1937 r. już jako pilot szybowcowy wstąpił do Trzeciego Pułku Lotniczego. Wybuch wojny zastał go w 32 Eskadrze na lotnisku w Sokolnikach. Wojska niemieckie zbliżały się bardzo szybko. Przyszedł rozkaz aby samoloty zniszczyć i ewakuować się do Dęblina. Niemcy zajmowali Warszawę. Rozkazem gen. Sikorskiego pilotów z Dęblina ewakuowano poprzez Węgry i Włochy do Francji gdzie Sikorski organizował już polskie lotnictwo.
Dostaje za to od gen. Sikorsiego Virtuti Militari jeden z pierwszych nadanych w drugiej wojnie. Do czasu zakończenia wojny odbywa jeszcze 12 lotów bojowych. Ożeniony z Angielką mieszka w Anglii do roku 1964. Potem rozwód i Kościuszko już sam ląduje w Californi. Mieszka w sercu Hollywood i zakłada tu własną firmę zajmującą się importem polskich maszyn.
W Los Angeles prowadzi życie playboya. Otoczony zawsze młodymi dziewczynami przyjeżdżającymi z Polski po stanie wojennym. Widuje się go często w towarzystwie innych asów polskiego lotnictwa: kpt. Weyny, Reczkowskiego, Budzyńskiego. U niego często gości gen. Skalski. Waldek. Pija zawsze dobrą, szkocką whiskey i zmienia samochody jak rękawiczki, Cadillaki, Lincolny a ostatnim jest złoty Rolls Roys.
W czerwcu 2005 roku schorowany Waldek wraca do ziemi ojczystej - do Kalisza, tam gdzie jako dziecko pasał krowy.
Powrót do kraju na stałe po 65-ciu latach na obczyźnie. 25 w Anglii i 40 w Californi. Waldek Sosiński, wysoce zasłużony lotnik, bombardier, z dyw. 300 ziemi Mazowieckiej, Kawaler Krzyża Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyża Walecznych, odznaczony przez gen. Sikorskiego w 1941 r. za wybitne czyny wojenne.
Cieszę się że wracam do kraju, - mówi Waldek - ale smutno i żal mi Californi, klimatu, i naszej parafii. Tu mi było dobrze i tu mi kurka jajko zniosła. Parafianie, od seniorów po maluchy, byli mi bardzo życzliwi. Maluchy kocham za ich uśmiechy i występy artystyczne. Ja w ostatnich latach mało się udzielałem społecznie, ale w latach 60-tych i 70-tych byłem przez 2 lata prezesem lotników i 2 lata prezesem Ośrodka Polskiego. W 1992 byłem gościem u pana prezydenta Lecha Wałęsy w Belwederze, Księdzu. Proboszczowi i wszystkim parafianom, znajomym, I nieznajomym życzę dużo szczęścia i radości. Ściskam Was mocno.
kpt. Waldek Sosiński, Lotnik
Po upadku Francji Waldek przedostaje się do Anglii gdzie po przeszkoleniu rozpoczyna loty w Dywizjonie 307 myśliwców nocnych. Następnie wcielony zostaje do Dywizjonu 300 im. Ziemi Mazowieckiej. Dywizjon 300 to bombowce w tym czasie Wellingtony a potem Lancastery. Waldek odbywa 21 lotów bojowych nad terytorium Niemiec. Jego Wellington wraca często podziurawiony przez niemiecka artylerię.
Jesień 1941 to feralny dla Waldka okres. Podczas bombardowania niemieckiej bazy U - Botów w Bremen zostaje trafiony jeden silnik.
Od lewej: kpt. pil. Waldemar Sosiński (dyw. 300) uczestnik Bitwy o Anglię, kpt. Paweł Marcinowski (1 DP) uczestnik walk o: Wał Pomorski, Kołobrzeg, Berlin, Vice Prezes
Związku Kombatantów, Płk. Lot. Hieronim Jokś - były dowódca lotniska wojskowego Bemowo - Warszawa. Obecnie Prezes Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych.
Samolot staje w płomieniach. Waldek usiłuje doprowadzić płonącą maszynę do Anglii. Lecą tuż nad powierzchnią morza. Skakać, już nie można. Wodują 70 mil od brzegu Anglii. Spędzają 10 godzin w lodowatej wodzie. W tym czasie Waldek walczy rozpaczliwie, usiłując wyciągnąć ratownicze dingi z unoszących się na powierzchni morza szczątków Wellingtona. W końcu udaje się; Waldek resztkami sił wciąga na dingi nieprzytomnych pozostałych członków załogi. Odpala rakietę, zjawia się brytyjski kuter i są uratowani. Potem szpital, leczenie odmrożeń.