Był sobie kiedyś chat
Był dobry ja nie kłamię
Lecz diabeł doń się wkradł
I wniósł megalomanię
I odtąd jego wódz
Rozsadek tracąc wszelki
Jął po łbach wszystkich tłuc
Wołając jestem wielki
Już nie obchodzi go
Gdy puszy się i parska
Że pozostało dno
A na dnie wiernych garstka
W nadziei jednak trwam
Że kiedyś wódz się zbudzi
I pojmie wreszcie sam
Że żyje się dla ludzi