Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konfilikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popioł na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Mediom
      Marcin Wolski

O Najjaśniejsza Pani
Ojczyzno miła
co znów tracisz swe córy i syny
wezwij ich wszystkich do apelu
i niech się stawią
bo krew ich zmieszała się już
z krwią oficerów
na katyńskiej ziemi.
O Najjaśniejsza Pani
Polsko i Matko
spójrz na twe znów umarłe dzieci
i naucz żywych co zostali
uczuć wzajemnych
miłości i szacunku
by wytaczany jad wężowy
nie miał już siły.

Ks. Tomasz Czapiewski
APEL. 10 kwietnia 2010 r.